niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział 35




Minęły już dwa lata...ciągle mi jej brakuje. Jej uśmiechu, jej radości, wyrazu twarzy. Całej jej.
Co dzień ją wspominam, jak można nie wspominac tak wspaniałej osoby jaką była Mandy. Moja Milly.
Nie ukrywam łez w obecności chłopców, dziewczyn, wszystkim jej brakuje.

"Czy wszys­tko po­zos­ta­nie tak sa­mo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki od­wykną od do­tyku moich rąk, czy suk­nie za­pomną o za­pachu mo­jego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dzi­wić się mo­jej śmier­ci - za­pomną. Nie łudźmy się, przy­jacielu, ludzie pog­rze­bią nas w pa­mięci równie szyb­ko, jak pog­rze­bią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszys­tkie nasze prag­nienia odejdą ra­zem z na­mi i nie zos­ta­nie po nich na­wet pus­te miej­sce. Na ziemi nie ma pus­tych miej­sc."

Dopiero co się poznaliśmy, staliśmy razem przed ołtarzem, nogi mi się trzęsły a ona? Jak zawsze zachowywała spokój, starając się mnie uspokoić. 
Ślub Alice i Hazzy, Danielle i Liama, Zayna i Perrie, Louisa i Elki. Wszystko przeżyliśmy razem.
A teraz? Chłopcy mają problem z pozbieraniem się, a co dopiero Alice, Danielle i Eleanor.

W tym momencie nasza córka weszła do domu. Tak bardzo mi ją przypomina, te same rysy twarzy, ten sam uśmiech. Czuje jakbym cały czas miał ją przy sobie. Jakby za chwilę miała wejść i zacząć marudzić, że znowu jem, że ciągle śpiewam.
-Tato? Myślisz, że istnieje w życiu tylko jedna miłość?
-Wiesz córeczko.. twoja mama zawsze mi powtarzała: "Raz żyjemy, raz umieramy, raz bierzemy ślub i raz kochamy. Tylko raz."
-Mądra mamusia.
-Znajdziesz swoją prawdziwą miłość, masz jeszcze dużo czasu, ale widzę, że wujek Harold już cię uczy podrywu, co? - poruszałem brwiami.
-Ciii. - przyłożyła palec do ust i poszła do kuchni.
Ciągle mam przed oczami jak Milly wychowywała nasze kochanie, dobrze, że się uparłem, żeby dać jej tak samo na imię. Teraz mam dalej przy sobie jedną Milly.

Milly tak szybko urosła dopiero co była taka jak na zdjęciu, a teraz?


Czasem jest mi ciężko, samotny ojciec z córką, ale dużo osób mi pomaga.
Zawsze w ciężkich chwilach czuje obecność Mandy, nie ożenię się ponownie, niee.
Była moją prawdziwą miłością i tak już zostanie.
-Halo? - Milly podniosła słuchawkę. - cześć wujek! Już go daje. Tatoo!
-Siema Nialler.
-Liam? - spytałem.
-Co ty taki zdziwiony? 
-Tak pytam bo wujków Milly ma pod dostatkiem.
-Wpadniemy dziś koło 2 i pójdziemy wszyscy razem na cmentarz. Ciężko nam uwierzyć, że to już dwa lata. - powiedział Payne.
I całą wycieczką znaleźliśmy się na cmentarzu.
Alice i Harry z pięknym chłopczykiem z loczkami tatusia i uśmiechem mamy.
Danielle, Liam, Lou, El, Zayn, Perrie, ja i Milly.
-Danielle? - spytałem. - jesteś pewna że możesz wychodzić? Dziewiąty miesiąc to nie przelewki.
-Bez przesady. - uśmiechnęła się.
Syn Styles'a Max zaczął go ciągnąć za nogawkę od spodni.
-Tato, tato chce coś powiedzieć.
-No głos? - spytał go Harry.
-No nie.. - wywrócił oczami.
I zaczął mówić

-Ciociu Mandy...Wiem, że jesteś z nami w każdy dzień o każdej porze, czuwasz nad nami w każdym momencie naszego życia. Pamiętam jak tata z mamą wyszli na imprezę. - uśmiechnął się i powiedział szeptem: - dalej na nie wychodzą.
-To zajmowałaś się mną, byłaś najlepsza. Pamiętam ten wybuch, popcorn. Wiedz, że nigdy o tobie nie zapomnimy. Będziesz w naszych sercach na wieki wieków.
Byłaś Aniołem, Anioły nie żyją na ziemi. Czuję twoją obecność nawet teraz poprzez ten delikatny powiew wiatru, czuję, że płaczesz, nie płacz. Na pewno jest ci tam lepiej. Mam najlepszą matkę chrzestną na świecie. Kocham Cię z całego serca.

____________________________________________________________

No więc... to koniec... szybko to przeleciało, dziękuję za wszystko xx

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 34


Paul tylko na nich spojrzał i wiedział co jest grane, kazał mi zostać przy nich a on sam gdzieś zniknął.
Przyszedł po trzech minutach z dwoma wiadrami wody które wylał na nich, była lodowata, chłopcy zeskoczyli od razu na równe nogi.
-Paul!!! - krzyknął oburzony Louis.
-Masz koncert za kilka godzin, trzeba jechać na próbę. - odpowiedział mu.
-O kurde. - złapał się za głowę Liam.
Szybko się ogarnęli, wypili jakieś tabletki i pojechali. 
My miałyśmy czas na ogarnięcie się bo miałyśmy tam dotrzeć dopiero na koncert.

4 miesiące później.
-Niall, musimy pogadać. - weszłam do jego pokoju, od razu odłożył laptopa i usiadł obok mnie.
-Coś się stało?
-Tak.
-Złego czy dobrego?
-Zależy dla kogo. - odparłam.
-Wyduś to z siebie.
-Będziesz ojcem...
-Jeeeeeeeeeeeeeeeeej!!!!!!! - krzyknął na cały hotel. - Chłopaki!!!!!!! - wyleciał z pokoju.
Złapałam się za głowę, Niall to nie jest człowiek który zatrzyma informacje dla siebie.
Wszyscy wpadli do pokoju i zaczęli mnie ściskać.
-Który miesiąc? - spytał Liam.
-Czwarty. 
-I dopiero teraz mi to mówisz?! - zdziwił się Niall.
-Nie wiedziałam, czy będziesz chciał tego dziecka, zespół, fanki, trasa. - wyjaśniłam.
-Jak mógłbym nie chcieć, kochanie nie bądź głuptasem.
-I właśnie mam prośbę czy moglibyśmy przyspieszyć ślub? 
-Nawet jutro możemy go wziąć. - odparł Horan.
Chłopcy obiecali, że wszystkim się zajmą, podobno nie będą mieć problemu żeby wynając sale, dla gości to też żadna różnica, dla księdza też.
Tylko Alice wiedziała o ciąży i powiedziała, że nikomu się nie wygada.
Cieszę się, że tam dobrze zareagowali. Louis chciał mnie podrzucić ale powiedziałam, że w moim stanie lepiej nie a mały albo mała będzie miał czas na poznanie świrowań wujka.
-Niall, mógłbyś iść ze mną jutro do lekarza? Mam wizyte. Zobaczymy jak nasze dziecko się rozwija.
-Nawet nie musisz pytać. - uśmiechnął się i położył mi rękę na brzuchu.
-Chcecie wiedzieć czy chłopczyk czy dziewczynka? - spytała pani doktor.
-Nie. - odparłam.
-Tak. - dodał Niall.
-Nie chcemy. - uparłam się.
-Dobra, i tak wiem, że to chłopczyk, już lecę do sklepu po niebieski wózek, ubranka piłkarskie, przemalujemy pokój na niebiesko. - opowiedział Niall a doktorka się zaśmiała.
-To jest typowe u mężczyzn, nie martw się. - położyła mi rękę na ramieniu. - a jak zaczniesz rodzić to będzie mdlał. 
-Nie będę. - odrzekł.
-Zobaczymy.

Gdyby na wielkim świecie zabrakło uśmiechu dziecka, byłoby ciemno i mroczno, ciemniej i mroczniej niż podczas nocy bezgwiezdnej i bezksiężycowej - mimo wszystkich słońc, gwiazd i sztucznych reflektorów. Ten jeden mały uśmiech rozwidnia życie.

-Wiesz, że teraz wszystko się zmieni? - spytałam go jak wyszliśmy.
-Tak, teraz będę miał dwie osoby do kochania a nie jedną. - odparł.
-Oh Niall.. 
Byłam w szoku, że zdecydowałam się mu powiedzieć, całe miesiace myślałam, że on napewno nie chce dziecka skoro kariera im się rozwija. 
Jak ja sobie poradze jak będzie w trasie a nasze dziecko będzie w domu bez ojca.
Ale poradzimy sobie, rozmawiałam długo z Lou ( stylistką chłopców ) pomoże mi, na początku z małym, ona daje sobie rade ze wszystkim, my też damy. Mając wsparcie od tylu osób na pewno.

__________________________________________________________________

Jest to przed ostatni rozdział, postanowiłam zakończyć tego oto bloga na 35 rozdziałach.
Dziękuję wszystkim za wszystko, szczególnie Inflamarze xx

niedziela, 23 marca 2014

Rozdział 33


Otworzyłam oczy i się kapnęłam jak z Niallem spaliśmy na tej kanapie, zaczęłam się śmiać przez co go obudziłam.
-Jak się czuje pani Horan? - spytał.
-Jeszcze nią nie jestem, także nie dawaj mi swojego nazwiska.
-Ale pasuje ci. - dał mi buziaka w nos i zaczęliśmy wstawać.
Na dole zastaliśmy całą resztę, wybawili się nieźle. Harry był obrażony na Alice za...jak ona to mówiła?
Zarzucanie grzywką? hahahahah genius Styles. 
Nie mogłam się napatrzyć na ten pierścionek. Straaasznie mi się podobał.
-Jestem głodna. 
-Jesteś jak Niall. - odpowiedział mi Harry.
-A ty jesteś głupi Styles.
-A ty jesteś...
-Przestańcie! - wkurzył się Liam.
-Przepraszam Daddy. - uśmiechnęłam się ładnie do niego.

Popołudniu wybrałam się z Alice na spacer, jeszcze sie nie kapnęła że jestem zaręczona z Niallem, bo im nie powiedzieliśmy, a pierścionka nie widziała. Do teraz....
Pokazałam jej bluzkę, i coś jej się odbiło, a kapnęła się bo nie noszę pierścionków.
Zaczęła piszczeć na cały sklep, skakać, no i w ogóle. Brak słów.
Powiedziała, że trzeba to oblać, więc poszłyśmy do baru. Ale nie sądziłam, że się będzie chciała narąbać w cztery dupy.
-Milly.. jja się znakkomicie czzuje. Nie wiem jak ty. - próbowała wstać ale jakoś ciężko jej było.
Wyłączyła telefon jak wchodziłyśmy do baru, a Harry na pewno się martwi, ja nie zabrałam telefonu z domu.
Założyłam jej rękę na szyje, ale też źle mi się szło, bo troche wypiłam, na szczęście zauważyłam Hazze, Nialla i reszte One Direction, podbiegli od razu i ściągnęli ją ze mnie.
-Alice! Telefon się odbiera. - zaczał krzyczeć na nią Styles.
-A bo co? 
-Boże! Ile ty wypiłaś. - chyba się załamał.
-Nie krzycz! Auuu.
-Głowa to cię jutro będzie boleć. - odrzegł Louis.
-Musiałam opić zaręczyny Milly i Nialla.. - chwyciła się za usta. - uuups.
Wszyscy chłopcy spojrzeli na nas. Przełknęłam ślinę i pokazałam im pierścionek.
-Mogłyście mi zadzwonić! Też bym się napił z takiej okazji. - dodał Tomlinson.
-Pani Horan nie chciała wam mówić. 
-Zamknij się już Alice. - uciszał ją Harold.
-To skomplikowane. Mmmielismy wam powiedzieć wieczór. - wydusiłam jakimś cudem z siebie, ale mi szumiło w głowie.

Alice nawijała i nawijała i końca nie było widać. Harry ino wróciliśmy położył ją spać i o dziwo zasnęła. 
Chłopcy usiedli w salonie i wyciągnęli coś mocniejszego.
Dosiadłam się do nich.
-Tteż chce. - wyciągnęłam rękę.
-Tobie chyba wystarczy. - powiedział Zayn.
-Nieeeee. - położyłam głowę na ramieniu Nialla i chyba usnęłam.
Snił mi się że siedziałam gdzies z Niallem na łóżku.
- czasami wyobrażam sobie , że bierzemy ślub . ty w pięknej białej sukni uśmiechasz się ciągle do mnie a ja w czarnym garniaku trzęsę się jak dziecko z nerwów . ty jak zwykle uspokajasz mnie mówiąc a ja kolejny raz podziwiam Cię za podejście. - mówił rozmarzony. - mnie najbardziej kręci pierwszy taniec. - szepnęłam. - już słyszę naszą piosenkę, zaczynamy tańczyć, ta biała suknia faluje ci na wszystkie strony a ja nie mogę oderwać oczu od twoich. - ciągnął dalej. - kurwa.. ale nie nie mogłabym mieć szpilek. przecież teraz ledwo jesteś wyższy ode mnie a w szpilkach gdybym była to siara na maksa. - zaczęłam mówić swoim piszczącym głosem. - i wszystko zjebałaś. - wzruszył ramionami robiąc obrażoną minę.

I się obudziłam, był już następny dzień, spałam w tym samym miejscu, ale obok spal jeszcze cały zespół a przed nimi z 5 butelek po alkoholu. 
-Ale zabalowali. - odparłam.
Nie bolała mnie głowa, nie wypiłam dużo wczoraj.
Ale Alice nie ruszy się dziś z domu, a chłopcy?! Jezu, przeciez oni mają dziś koncert!!!
Zaczęłam ich budzić, nikt ani drgnął, za 4 godziny mają próbę!! 
Zadzwoniłam do Paula bo nie wiedziałam co robić. Był już na dole w hotelu więc szybko wyskoczył. Załamał się psychicznie xD

czwartek, 27 lutego 2014

Rozdział 32

Szybko dolecieliśmy do LA, Liam myślał, że zapomniałam o naszym konkursie...
I się grubo mylił, cały lot przegadałam z Niallem, jakim państwem mu walnąć.
-Liam? Jesteś gotowy?  - spytałam ruszając brwiami.
-O każdej porze dnia i nocy. 
-To się okaże, jako, że jestem dziewczyną, ja zadaję ci pierwsza państwo. Na początek coś łatwego na rozgrzewkę....Antigua i Barbuda ..
-Cooo? - zdziwił się. - mieliśmy zacząć od najłatwiejszych.
-Ameryka północna. - odezwał się Hazz.
-Ja się z tobą bawię Haroldziku czy z Liamem?
-Mauretania.. - powiedział Liam.
-Tyy łatwiejszym się nie dało? Milly zna ten kontynent na pamięć. - odparła Alice.
To prawda, zawsze ciekawiła mnie Afryka. Kiedyś byłam tam w ramach wolontariatu, chciałam pomóc tym biednym dzieciom, które umierają na malarię, nie mają rodziców.
Graliśmy w nogę, tańczyliśmy, rysowaliśmy...

 Chłopcy byli zdziwieni, bo nigdy nie wspominałam im, że byłam w Afryce, nie pytali xD.
I oczywiście temat mapy uciekł, Liam to się umie wycwanić. Wieczorem Alice z Harrym zaproponowali wyjście na spacer. 
-Tłumy fanek, dziennikarzy, fleszy.... nie, nigdzie nie idę. - powiedziałam.
-Choooodź. - nudził Niall, a ja kiwałam głową, że nie. - co będziesz robić w hotelu?
-Jest dużo rzeczy które można robić w hotelu.
-ZOSTAJE!! - krzyknął do reszty i wyszli.
-Miałam na myśli kolacje, debilu! A ty już o jednym. - odsunęłam go od siebie i poszłam w stronę windy.
Dobiegł mnie i zjechaliśmy na dół, gdzie przed wejściem ochrona zatrzymywała fanki.
-Rezygnuje. - odwróciłam się na pięcie i wróciłam do windy. - idź im porozdawaj trochę autografów, żeby się uspokoiły, a ja zaczekam w pokoju. - uśmiechnęłam się i pojechałam.




Rzuciłam się na łóżko ciesząc ciszą, ulubiona piosenka w tle i można iść spać.

Alice
Milly nie miała racji, dopiero zaczepiło nas może pięć fanek, mogła iść.
Harry się wkurzał, bo jacyś faceci się za nami oglądali, co przyczyniło się do tego, że coraz mocniej trzymał mnie za rękę.
-Al przestań zarzucać tą grzywką, bo wszyscy się oglądają.
-Sorry Styles, ale kocha cię połowa dziewczyn na świecie i nie jestem zazdrosna.
-Punkt dla Alice! - krzyknął Loui.
-Trzymasz jej stronę? - spytał go.
-W tym akurat tak. - i przybiliśmy sobie piątkę a żeby wkurzyć Hazze:
 
Milly
Obudziłam się i Nialla dalej nie było, popatrzyłam na zegarek i byłam zdziwiona bo rozdaje juz te autografy z 2 godziny.
Wstałam i zobaczyłam go śpiącego....zaraz zaraz....czemu on śpi w walizce? 
Booże zamiast się położyć na łóżku to głupek śpi z walizce.
 Nie jestem w stanie go obudzić, powolutku wyszłam z pokoju i udałam się do malutkiej kuchni którą mieliśmy tylko dla nas. 
-Och widzę, że ktoś był głodny po tych autografach. - powiedziałam sama do siebie patrząc co Niall zostawił w kuchni.
Zaczęłam to ogarniać, była coś koło 23 a tych dalej nie było, najwyraźniej miły spacer sobie zrobili, no chyba że poszli imprezować.
-Zostaw te talerze. - usłyszałam za sobą głos i omal nie dostałam zawału. - ale fajnie podskoczyłaś.
-Wystraszyłam się Niall debilu. Myślałam, że śpisz.
-Już nie śpię...
 -Kocham się Mil.
-Oo dzięki! - odparłam.
-Nie to chciałem usłyszeć. 
Odwróciłam się, spojrzałam mu w oczy i pocałowałam go.
-No, już lepiej, choć nie do końca ci wierzę.
Wziął mnie za rękę i poszliśmy do pokoju.
Odsłonił rolety gdzie widać było piękną plażę, kiwnął głową, i wyszliśmy na zewnątrz.
Pochodziliśmy po plaży aż wkońcu nie było żadnych ludzi w okolicy.
Niall przystanął.
-Milly?
-Słucham cię.
-Jestem amatorem w tych sprawach, ale... - uklęknął.
-Czy chciałabyś zostać moją żoną? - wyciągnął pierścionek, a w moich oczach pojawiły się łzy.
-Taaak! - skoczyłam mu w objęcia i wylądowaliśmy na piasku.
-Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi! - krzyknął.
-Ja tym bardziej. - uśmiechnęłam się.
 Alice
Weszłam do pokoju Milly i Nialla bo chciałam zobaczyć czy są w pokoju, choć gdzie by mogła być Milly o 9 rano.
Zapukałam lekko, ale nikt nie otwierał.
Postanowiłam wejśc a te słodziaki leżały na łóżku smacznie śpiąc.

 _________________________________________________________________

Zbliżamy sie do końca opowiadania więc trzeba jakoś kończyć :)

sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 31

-USA, USA, USA. - chodziłam po całym domu następnego dnia.
-Aż tak chce ci się tam jechać? - spytał Nialler.
-Niall, pomyśł. Masa sklepów, zakupy... - odparła Alice.
-Dziewczyny. - uderzył się ręką w głowę i poszedł.
Wbiłam do pokoju Harolda, no ile można spać.
Pochodziłam sobie po pokoju, byłam dosyć głośno a dalej nic. Zawołałam Alice, żeby obudziła swojego zacnego chłopaka.
-Milly jak śmiesz mnie budzić. Jest dopiero 13:00! - odparł.
-Trzeba iśc do sklepu. Więc zbieraj zwłokii schodź na dół.
Napisałam im kartke, bo inaczej pozapominaliby połowy. I tak pewnie kartka im nie pomoże.
Czasami ich inteligencja jest poniżej normy xD
Ja zostałam w domu, i Nialler też się wymigał z zakupów. Bo był w łazience i wszyscy myśleli że już poszedł, no ale jednak nie.
-Milly, Milly. Wiesz, że jesteśmy sami w domu?

Przybliżyłam się do niego i szepnęłam.
-Na nic nie licz kochanieńki. Lodówka pusta. - prychnęłam śmiechem i poszłam.
Wszystkim pomagałam się spakować, niby nic to nie da, że się spakują wcześniej bo samolot mamy o 18:00 no ale i tak nie mam co robić.
-Milly, kochanie, mogłabyś mi zrobić kanapkę jak już coś sobie przygotowywujesz? - spytał Louis.
-Tyy stary, tylko nie kochanie. - odezwał się Niall.
-Co ci się dzieje? - spytałam. - już ci zrobię. - uśmiechnęłam się do Louisa.
-Zazdrosny Niall. - prychnął Loui i poszedł.
Ciekawe ciekawe, może był zły że wcześniej jak byliśmy sami to go zlekceważyłam.
 -Your eyes are wonderful
Your smile is too
Your laught's contagious
And your hear is true
There's beauty in your touch
And your kiss is love
You're everything that every guy dreams of
You're everything
That makes me
Fall in love - powiedział Niall podchodząc do mnie a łza spłynęła mi po policzku.
-Niall, nigdy tego nie mówiłeś.
-Bo nie pytałaś. - uśmiechnął się.
-Brawo stary. - podszedł do niego Harry i Zayn.
Nialler nie jest zbytnio romantyczny, a to takie spontaniczne było, zawdzięczam to Tomlinsonowi.
Nim się obejrzałam byliśmy na lotnisku.
-Doczekałaś się, co? - spytał Liam.
-Ciii. - uciszyła go Alice. - Milly od pół godziny próbuje obliczyć ile mamy godzin różnicy.
-To jest zbyt wysoka matematyka jak na Ciebie Mil. - prychnął.
-Odezwał się ten który myślał że w Japoni jest gorąco bo jest blisko Australii. Liam debilu Japonia jest wysoko nad równikiem, a Australia nie dość że pod to jeszcze obok równoleżnika. - wyjaśniłam mu.
-Szpanujesz swoją wiedzą geograficzną? - spytał.
-Owszem. - odparłam.
Jak dolecimy mamy z Liamem mały konkurs, z mapy. Pokazuje mu państwo a on mówi jego nazwę. Zobaczymy kto będzie lepszy.

niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 30


Oczami Liama.
Długo rozmawiałem z Danielle. Ale stwierdziliśmy oboje, po wyznaniu sobie że dalej o sobie ciągle myślimy, że na razie nikomu się nie będziemy ujawniać. Jako sławny piosenkarz musimy się ukrywać. Ale oboje jesteśmy zadowoleni.
Zeszliśmy na dół. Reszta nie kontynuowała tematu z Sophia, w sumie im się nie dziwie bo nikt jej nie polubił.
Przywitałem ich uśmiechem, Milly oczywiście pierwsza wstała i bez słowa mnie uściskała.
Jest jak siostra. Alice z Haroldem znowu są na jakimś romantycznym spacerze. Co za para xD
A obok mnie najważniejsza, najlepsza i najpiękniejsza dziewczyna. Danielle.
Harry
.-Alice? - zatrzymałem się w najpiękniejszym momencie parku. Płatki magnolii spadały na ziemię.
Unosił się piękny zapach, a przede mną ona. Moja dziewczyna, wyjątkowa w swoim rodzaju, inna niż wszyscy.

-Słucham.
-Dużo się zmieniło od kąd jesteśmy razem. Czuję się innym człowiekiem, zmieniłem się na lepsze dzięki Tobie. - powiedziałem a ona się zarumieniła.
-Słodkii jesteś. - uśmiechnęła się szeroko. - ty też mnie zmieniłeś, stałam się pewna siebie, wiem, że marzenia się spełniają. Pamiętam jak nie wiedziałam czy mam wybrać ciebie czy Malika.
A teraz? Zayn jest szczęśliwy z Perrie, a ja z Tobą.
Mimo iż strasznie zranił Milly z tym tatuażem to jednak mu wybaczyła i pogodziła się z Niallem, dzięki Danielle. A Payzer jeszcze wróci. - wyjaśniła Alice.
-Cieszę się, że cię mam, Al. Mam nadzieję, że to uczucie nie wygaśnie.
-Nie ma prawa. - pokręciła głową i wtuliła się we mnie.

Milly. 
Byłam dumna z Danielle, puściłam jej oczko i ona wiedziała o co mi chodzi. Ale mówiła że to nie jej zasługa. Skromna dziewczynka.
-Pamiętaj Liam: "Raz żyjemy, raz umieramy, raz bierzemy ślub i raz kochamy" - powiedział Niall.
-Ejj Horanku! Odkąd ci powiedziałam ten cytat ciągle go powtarzasz. - odparłam.

-Bo jest bardzo mądry.
-Sie ogląda mądre filmy to się zna. - rzekłam.
Położyłam rękę na klatce piersiowej, jakoś dziwnie zaczęło mnie kłuć serce.
Wszyscy od razu na mnie spojrzeli.
-Nic mi nie jest. - powiedziałam nalewając sobie wody.
Na szczęście zmienili temat. Dziwnie się czułam w ich domu po tak długiej nieobecności w nim, przyzwyczaiłam się do tych Włoch i pięknej pogody a nie do londyńskiego deszczu.
Choć dziś piękna pogoda.
-Lou! Co ty taki spokojny? - spytałam.
-Zastanawiam się jak to będzie jak wyjedziemy do LA.
-Oh Lou, przecież damy rade, szybko to minie. - przytuliła go Elka.
Spojrzałam na nich pytająco bo chyba nie byłam w temacie.
-Nie pytaj Milly, wy jedziecie z nami. Danielle i Eleanor mają tu kilka spraw do załatwienia, ale dojadą. - wyjaśnił Liam.
-Znowu plaaażaaa! Super! - ucieszyłam się. - kiedy lecimy?

Wszyscy się zaśmiali.
-Jutro wieczór. - powiedział Zayn.
-Dobrze, że się nie wypakowałam. - prychnęłam śmiechem.
-And we dance all night... - usłyszeliśmy w tv.
-Ooo moja ulubiona piosenka. - powiedziała Eleanor.
-Czyż nie jestem seksowniejszy na żywo niż w tv? - spytał Lou.
I tak zaczęli popadać w samouwielbienie. Śmiałam się, że się ździwiłam, że Haroldowi nie szczeliły spodnie kiedy kucnął.
Śmialiśmy się z ich umiejętności tanecznych, z tego zawsze mamy najwiekszą polewkę.



Niedługo po tym przyszli nasi zakochańce. Tzn. Harry i Alice. 
Chciałam powiedzieć Alice bo jeszcze nie wiedziała, ale nie pozwolili mi się wyrwać i jej powiedzieć. 
I want I want I want  but that's crazy.
-Alice! Jutro z chłopcami lecimy do LA! - nie dałam rady.
-Boże co za człowiek. - załamał się Zayn.
 Zmierzyłam go wzrokiem.
__________________________________________________________________
Chciałam tylko napisac, że..... do końca opowiadania 10 rozdziałów. :D
Pozdrawiam! 


niedziela, 6 października 2013

Rozdział 29

Oczami Milly. 
Oni siedzieli na górze, zamknięci. My graliśmy w salonie w karty.
Zadzwonił dzwonek do drzwi. 
-Ja pójdę. - zgłosiłam się.
Otworzyłam drzwi i zamarłam.
-Milly, tak? - spytałam dziewczyna Liama.
-Owszem.
-Jest Liam? 
-Nie. Poszedł na spacer. - skłamałam.
-Dziwne, telefonu nie odbiera...
Telefonem Liama sterował Lou. Za każdym razem jak ona dzwoniła rozłączał się.
Geniusz Tomlinson.
-Może padła mu bateria. - odparłam.
-Dawno wyszedł? - spytała.
-Przed chwilą. W tamtą stronę. - wskazałam ręką na ulicę w prawo, bo gdyby poszła w lewo prawdopodobnie Liam mógłby ją zobaczyć z okna.

Zamknęłam drzwi i wróciłam do rozgrywki.
-Tak się załatwia sprawy. - poprawiłam włosy.
Prawdę mówiąc ciekawa byłam czy rozmawiają w ogóle.
Poszłam cichutko pod drzwi.
***
Liam szybko zamknął laptopa.
-Nie wydawało ci się, jakby przed chwilą dzwonił dzwonek do drzwi? - spytał.
-Bardziej brzmiało mi to jak sms Milly. - uśmiechnęłam się.
-Słuchaj! Przecież możemy uciec przez okno.
-Niee. Za wysoko, ślisko. Wole sobie posiedzieć, ale jak Tobie to przeszkadza, to wychodź.
No co miałam powiedzieć, wolałam jego towarzystwo, niż cokolwiek innego.
A tak na serio to to był dzwonek do drzwi. Ale Milly ma podobny.
-To co robimy? - spytał.
-Włączmy muzyke. Dobrze, że Mandy zostawiła tu tego laptopa.

Włączyliśmy play liste. Włączyło się: Avril Lavigne - Girlfriend.
Hey Hey You You
I don't like your girlfriend
No way No way
I think you need a new one
Hey Hey You You
I could be your
girlfriend
Uwielbiałam już wcześniej tą piosenkę i Liam o tym wiedział, ale w tych okolicznościach, sama postanowiłam ją przełączyć. Teenage Dirtbag. Ooo tak.
***
Oczami Milly.
Specjalnie ta piosenka jest pierwsza na mojej playliście.
Bardzo dobrze!
Zeszłam na dół.
-Słyszę swój głos. - powiedział Harold. - mam omamy. Tyle śpiewam...wszędzie mój głos.
Alice zrobiła facepalma.
-Ci na górze słuchają waszej piosenki. - odparła.
-Ale wiesz Harry, takie schizy można leczyć. - zaśmiałam się.
-Tylko żartowałem...grajmy. - speszył się.
Ciekawa byłam czy Liam wkońcu przejrzy na oczy, Danielle jest dziewczyną idealną dla niego.
Sophia powinna wiedzieć, że nigdy nie zastąpi Dan, nigdy nie wejdzie na jej miejsce.
Po dwóch godzinach znudziła nam się gra w karty.
Słyszeliśmy, że Payne i Peazer śpiewają piosenki chłopców. Dobre zajęcie.
Przynajmniej bawią się lepiej od nas.
-Nialler...chodźmy na spacer. - chwyciłam go za przedramię.
-Głodny jestem, potem pójdziemy.
-Po pierwsze zawsze jesteś głodny, a po drugie poszedłbyś może dlatego, że twoja dziewczyna cię prosi. - powiedział Louis.
Niall spojrzał w stronę kuchni, na mnie, na kuchnie, na mnie. Wziął mnie za rękę i wyszedł.
Na dowidzenia posłałam Louisowi spojrzenie, jak bardzo mu dziękuję.
Wyszliśmy i stanęliśmy za drzwiami wejściowymi, na ulicy stały tłumy fanek, reporterzy, wszyscy.
Oślepiły mnie błyski fleszy. Dobrze, że ochrona była bo weszliby nam do ogrodu.
-To po spacerze... - zawróciłam się na pięcie i weszłam do środka.
-Szybki spacer. - powiedziała Alice.
-Spójrzcie za okno, chłopcy co się dzieje? - spytałam a oni podbiegli do okien.
Nie mieli o niczym bladego pojęcia.
Niall wrócił do domu.
-Popytałem fanki, normalnie nie chciały mi odpowiedzieć ale dałem im autograf i zrobiłem zdjęcie. Otóż, Sophia musiała czaić się w naszym ogrodzie, czy na ulicy i najwyraźniej 
usłyszała jak Liam i Danielle śpiewają. Zawiadomiła media, że przyjaciółki Liama kłamią, że go nie ma w domu, i nie pozwalają się jej z nim spotykać. Na dodatek dobrze się bawi ze swoją byłą dziewczyną, a nie z aktualną. - wyjaśnił.
-Zabije ją. - odparłam.
Poszliśmy wszyscy do Liama.

-Coś się stało? - spytał, gdy zobaczył nasze miny.
Zayn mówił, był najspokojniejszy z nas wszystkich.
Próbował ją polubić, uszanować decyzję Liama, ale po dzisiejszej akcji na bank nie.
Liam z początku nam nie wierzył, dopóki ludzie sprzed domu mu nie wyjaśnili.
Zadzwonił do Sophie. Wszyscy czekaliśmy na nią w salonie. Kazałam Danielle zostać.
-Kochanie nareszcie. - chciała go pocałować.
-Nie. - podniósł dłoń, że by go nie dotykała. - jak mogłaś?!
-Ale co?
-Zwaliłaś wszystko na Milly, wiesz jakie jutro będą tytuły gazet?! Milly to jedna z moich przyjaciółek i NIKT nawet ty nie masz prawa mówić na nią takich rzeczy. I myśle, że po tej akcji nie będę mógł na ciebie patrzeć, więc...
-Nie mów, że wolisz swoją denną przyjaciółeczkę ode mnie!? - wstała.
-Ja ci dam denną! - wzięłam zamach ale Zayn mnie przytrzymał.
 -To koniec Sophia, wyjdź stąd jak najszybciej. - odpowiedział Liam.
***
Oczami Liama.
Jaki ja byłem ślepy, jak mogłem od początku tego nie zauważać. Jak śmiała obrazić Milly, jak śmiała powiedzieć, że Danielle nie jest taka ładna. Dlaczego niby teraz się pojawiła w moim życiu, kiedy jestem już sławny. Wyciągała mnie na zakupy...
Ja... nie wiem co robić. Człowiek z pozoru tak poukładany.
Poszedłem do swojego pokoju.
Tłum sprzed domu zniknął, zapanowała ogromna cisza.
-Mogę? - Danielle uchyliła drzwi.
-Wolałbym zostać sam. - odparłem.
-Liam, jesteśmy przyjaciółmi, znam cię na wylot. Wiem, że potrzebujesz rozmowy. Ja i tak nie odejdę, chyba, że mnie zmusisz siłą, ale wiem, że tego nie zrobisz. - uśmiechnęła się.
Czy mimo tego, że już nie byliśmy razem dalej ją kochałem? Ciągle o niej myslałem.
Jeszcze przy dzisiejszych wygłupach kompletnie zapomniałem, że nie jesteśmy już razem.
Czy to miłość?



niedziela, 8 września 2013

Rozdział 28

-Milly to jest Sophie, moja dziewczyna. - takimi słowami przywitał mnie Liam kiedy po kilku miesiącach wróciłam do Londynu. Stali przede mną a ja się nie odzywałam. Patrzyłam tylko w oczy Liamowi.
Oczami w których gromadziły się łzy. Że co, proszę? Ciągle chodziło mi po głowie "Sophia, moja dziewczyna" Niall przyszedł i objął mnie w pasie stając obok.
Pogodziliśmy się, to zasługa Danielle, ale teraz nie jest ważne to że się pogodziliśmy.
Stoję i nic nie mówię.
A co mam powiedzieć? Że miło mi ją poznać? Że się cieszę, że Li ma nową dziewczynę? Przecież się nie cieszę. Spojrzałam na Nialla, mrugnęłam kilka razy, żeby nie było widac moich łez.
-Milly. - podałam jej rękę.
Wyszli. Dopiero przyjechałam a on nawet się mną nie przejął. Nie spytał o nic.
Alice nie wiedziała co powiedzieć, sama była zszokowana. Poznała ją w zeszłym tygodniu bo wróciła do Londynu wcześniej. Ja wracam dzisiaj i proszę: "Moja dziewczyna..."
Czy on z tego powodu jest dumny? Zadowolony? Czy jest szczęśliwy?
Pobiegłam do łazienki, zamknęłam drzwi i oparłam ręce o umywalkę. Zawsze w takich chwilach przychodził Daddy. Mówił kilka słów które zawsze mi pomagały.
Przyszedł Harold.
-Dla ciebie to też jest wstrząs, wiemy. Jesteście z Dan, Eleaonor i Alice najlepszymi przyjaciółkami, ale to napewno nie zmieni waszych relacji. - zaczał Loczek.
-To ona pomogła mi się podnieść i pogodzić się z Niallem. Gdyby nie ona to nie byłoby mnie tu.
Nie wiedziałabym jak bardzo go kocham. - odpowiedziałam.
-Liam zaczął teraz chodzić na większe imprezy, piją.
-Sophia daje mu drinki, a Danielle chciała mu oddać własną nerkę! Przepraszam Harry. - wyszłam z łazienki, następnie opuściłam dom, wychodząc na londyńską ulicę.
Chwyciłam telefon wybierając jej numer.
-Miło mi się słyszeć, kochanie. - przywitała mnie jak zwykle z czułością.
-Słyszałam, że jesteś w Londynie, znajdziesz dla mnie czas? - spytałam.
-Za 15, tam gdzie zwykle.
Doszłam do parku, siedziała już na ławce.
-Jak Niall? - spytała od razu.
-Dobrze, dzisiaj dopiero wróciłam do Anglii.
-Powinnaś z nim spędzać czas.
-Przyjaźnimy się Dani, znam cię na wylot. Twoje oczy są smutne, wszystkich możesz okłamywać ale mnie nie. Dopiero dzisiaj poznałam tego powód. Liam przed chwilą mi ją przedstawił.
-A to o to chodzi, może masz racje, ale rozstaliśmy się w przyjaźni. - próbowała wymigać się z sytuacji.
-Byliście idealną parą, dogadani, zgrani, ludzie cię lubili. Brakuje nam Payzer.
-Napewno polubisz Sophie.
-Nigdy, ty zawsze będziesz najważniejsza!
Musiała lecieć na próbę, ja wróciłam do domu.


-Niall musisz mi pomóc. - wskazałam palcem mój pokój.
-A co będę z tego miał?
Wskazałam chipsy i żelki.
-Lecę!
Co za przekupny człowiek!
-Musimy zorganizować...
-Idealny plan. Ale czy wypali? - spytał.
-Na bank


Na drugi dzień

-Cześć Danielle, o 14 w naszej restauracji? Do zobaczenia! - rozłączyłam się.
-Liam? Przyjdziesz o 14 do naszej restauracji? Do zoba. Nie spóźnie się, luz. - Niall także.
-Załatwione! - przybiliśmy sobie piątkę.
-Coś knujecie? - spytał Louis.
-Niee. - pokiwaliśmy głową.
Poszliśmy do restauracji, ubraliśmy peruki, okulary, nie powiem wygladaliśmy trochę śmiesznie.
Wszedł Liam, Dani siedziała już przy stoliku, podszedł do niej, zaraz, zaraz za Liamem idzie Sophia.
Zabije Nialla. Mógł mu powiedzieć, że bez niej.
-Danielle, miło cię widzieć. - zaczął Liam.
-Mi ciebie też...Was.
-Sophia Danielle Danielle Sophia. Czekasz na kogoś? - spytał.
-Na Milly.
-Ja na Nialla, dziwne.
-Bardzo dziwne, dobra ja się zbieram, miłego dnia. - odeszła.
-Narazie.
-A więc to jest Danielle, nie jest taka piękna. - odparła Sophia.
Myślałam, że wstane i walne jej twarzą o ściane.
-Jest perfekcyjna. - odpowiedział Liam.
No i dobrze!!
Złapała go za rękę.
W domu.
-Boże Niall, dupa, jedna, wielka. Nasze plany legły w gruzach.
-Dobra, skoro tak grają, my też zagrajmy ostrzej.
Poszliśmy do domu. Chłopcy tzn. Harry, Loui, Zayn i Niall udawali że wyszli z domu. Naprawdę poszli zagrać w karty do garażu. Liam siedział na dole oglądając tv, a ja gadałam z Dan u siebie.
Musiałam się wymigać, że stałam w korkach, itp.
W pewnym momencie dostałam ataku wyrostka, zaczęłam skręcać się z bólu.
Dan od razu zawołała Liama, przybiegł i klęknął obok łóżka.
Miałam wolną przestrzeń po stronie drzwi. Wybiegłam przez nie, zamykając ich na klucz.
-Milly! Ty aktorko! Otwórz drzwi!
-Nie. Posiedzicie tam dopóki nie wyjaśnicie sobie wszystkiego!
-Nie ma czego wyjaśniać! Milly!!! - krzyknęła Dan.
***
Oczami Danielle.
-Ale to zaplanowali. - odparł Liaś.
-Założę się, że wszyscy maczali w tym palce.
-Temu może chcieli nas zwabić w tej restauracji. - myślał Payne.
Wbiliśmy na interakcje Liama.
*Niech Payzer wróci*
*Danielle i Liam forever*



___________________________________________________________________

A wy co myślicie a Sophie i Liamie?

piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdział 27

Musiałam się odwrócić. Mimo głośnej muzyki, te słowa usłysze wszędzie.
Tego się obawiałam, za mną stał Nialler. Może i obawiałam, lecz w głębi moje serce się cieszyło.
Ciężko mi było na niego spojrzeć, ale moja miłość do niego nie ustała.
Mimo wszystko go przytuliłam. Łzy napłynęły mi do oczu. Przytulając go zauważyłam, jak Louis szaleje z Elką, Danielle z Liasiem, a Harry całuje Alice. Zaśmiałam się.
-Co nie znaczy, że wszystko w porządku. - spojrzałam mu w oczy.
-Wiem, czeka nas poważna rozmowa. - wziął oddech i skierowaliśmy się do mieszkania.
***
-Nareszcie Haroldzie. Ale patrz ile musiało minąć, żebyśmy mogli na spokojnie cieszyć sobą. - uśmiechnęłam się do chłopaka.
-Przecież ja zawsze rywalizowałem o twoje względy. - wzruszył ramionami.
-Zayn dalej jest ze swoim blond szczęściem?
-No coś ty! Gdy wytrzeźwiał i Louis mu opowiedział co ona zrobiła, rozstali się, nie może sobie wybaczyć, że przez niego Milly i Nialler... - urwał.
-Miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze. - dopowiedziała Elka. - a teraz Harry spadaj
bo ja i Danielle też chcemy się przywitać z Alice! Nie jesteś sam!
-Cześć Kochane! Jak ja się stęskniłam za Wami. Naszymi wypadami do centrum, zakupami, imprezami. - rzekłam.
-Teraz wszystko nadrobimy, nie martw się. - rozczochrała mi włosy dziewczyna Liama.
-Dziewczyny? Jesteście pewne, że oni się pogodzą? - spytałam siadając na wielkiej czerwonej sofie.
-No pewnie! - powiedziały równo.
Ja się długo zastanawiałam. Czy ona będzie w stanie mu wybaczyć? Zrobił ten tatuaż bez żadnego zastanowienia. Bardzo ją to bolało, niby się nie przyznawała, ale wieczorami ciągle oglądała ich wspólne zdjęcia. Płakała, chciała być silna, ale ciężko było.
Opowiedziałam to dziewczyną, nie przypuszczałyby, ale mamy nadzieję.
***
Oczami Liama.
-Ale nasze dziewczynki się zagadały. - powiedziałem.
-Jak zwykle. Ale długo się nie widziały, dajmy im chwile. - odpowiedział Louis.
-Coś miny mają nie za bardzo. - dodał Hazza.
-Myślicie, że Milly da Niallowi szanse? - spytałem.
-Jak nie, to tylko oznaka że Niall był idiotą. Wcale bym się Milly nie dziwił. - rzekł Louis.
-Chłopaki! Dajcie spokój! Oni na pewno będą razem! - zmotywował nas Harry, ale wygladał jakby
sam w to wątpił.
***
Milly.
Usiadłam na łóżku, skrzyżowałam nogi i podparłam głowę ręką, patrząc się w dół.
Niall usiadł naprzeciwko.
-Nie sądziłem, że aż tak się oburzysz jednym tatuażem.
No to mnie zatkało.
-Czyli, że to moja wina? - spytałam. - No nie sądziłam, Niall.
-Nie do końca, ale to tylko tatuaż.
-Może dla ciebie to tylko tatuaż. Dla mnie nie, bez namysłu poszedłeś do studia żeby go zrobić.
-Milly daj spokój, takie miałem wyzwanie. - odpowiedział.
-Zachciało się jej grać w jakieś wyzwania denne. Mogłes się nie zgadzać! - wzięłam głęboki wdech.
-Milly...- chwycił mój podbródek i przybliżył twarz.
-Nie. - wstałam, podchodząc do okna. - Przepraszam.
Łzy pchały mi się do oczu.
Do pokoju weszła Alice, Dan, El, Hazza, Liam i Louis.
-Wracamy do Angli? - spytał ich Niall.
-Mówiłem, że się pogodzą?! A nie mówiłem! - zaczał swój taniec radości Harry.
Wtedy odwróciłam się do nich ze łzami w oczach, które były już całe czerwone.
-Nie, Haroldzie. Ja nie wracam. - wybiegłam z mieszkania.
***
Byłam juz na dworze, szłam prosto przed siebie. Danielle wybiegła za mną.
-Milly, kochana. - przytuliła mnie. - nie płacz. Niee.
Akurat Danielle była jedyną osoba z którą chciałabym rozmawiać w tej chwili.
-Spokojnie, kazałam im zostać w środku.
-Kocham go. Tak cholernie go kocham. Ale nie dam rady. - pokiwałam przecząco głową. - Nie potrafie.
Wszystko zwalił na mnie, rozumiesz? Że to tylko tatuaż, a ja robie afere, nie wiadomo z czego.
-No nie żartuj nawet! - zdenerwowała się. - zaczekaj chwilkę.
Usiadłam na ławce. Po co ona chciała wrócić do środka?
***
Danielle.
Weszłam do mieszkania. Wszyscy siedzieli i czekali.
Widziałam, że nie ma Alice i Harolda. Musieli gdzieś iść.
-Poszli na spacer. - odpowiedział Liam. Czyta mi w myślach.
Niall wstał.
-Siedź, siedź. Ona jeszcze nie wraca. Powinniście wrócić do swojego hotelu, Paul będzie się martwił.
-Ma racje. A ty? - spytał Liam.
-Ja muszę coś załatwić. Zapomniałam torebki. Elka chodź ze mną.
***
Przyszła z Elką. Widziałam, że musiała jej powiedzieć.
-Gdzie idziemy? - spytałam.
-Napić się! - wydobyło się z ich ust.
One Direction wrócili do Anglii, jak napisał Liam, dziewczyny zostały. Nie potrafie mu wybaczyć.
Nie wiem czy kiedykolwiek tego dokonam.

wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 26



-Będziemy tęsknić! - przytulił nas Liam.
-My jeszcze bardziej!
Niall nie przyszedł się pożegnać, a my z Alice stwierdziłyśmy, że musimy się wyprowadzić.
Nie mogłam spokojnie patrzeć na blondyna, Malik spał. Nie zamierzałam go budzić.
-Macie dzwonić, pisać, wszystko! Pamiętajcie żeby nie szleć zbytnio, i macie o nas pamietać.
Nie zapraszajcie do domu nieznajomych chłopców, choćby nie wiem jak ładni byli. - pouczał nas Liam.
-Liasiu, spokojnie. Będziemy tęsknić.
Rok później.Włochy są piękne, uczyłyśmy się z Alice włoskiego więc nie miałyśmy problemów.
Chłopcy tzn. Liam, Harry i Lou odwiedzili nas tylko raz. Bo mieli koncert tutaj.
-Idziemy na impreze? - spytałam pewnego wieczoru.
-Milly, nie sądziłam, że pamiętasz takie słowo.
-Live while we're young! - zaśpiewałam. - musimy żyć na całego Alice. To są najpiękniejsze lata naszego życia. Czas zapomnieć o starych miłościach. Może spróbować na nowo, w tym pięknym miejscu.
Wiem, że w głębi serca chcesz wrócić do Londynu, ja też chce, lecz tam wszystko powróci, na każdym kroku dziewczynki będą biegać i śpiewać piosenki chłopaków, wystawa w każdym sklepie będzie z ich rzeczami, możesz ich spotkać w każdej chwili. Malika ze swoją laską. Zaczęłyśmy tutaj nowy rozdział w życiu, nie jestem gotowa, żeby tam wrócić, Niall nie zadzwonił ani razu, nie zadzwonił, nie napisał.
Pewnie teraz przytula się z inną dziewczyną. Ty masz szczęście bo zbliżyliście się z Harrym.
Możesz tam wrócić, lecz... lecz beze mnie. Ja nie mam po co, nie mam dla kogo.
-Milly. Pamiętaj, że masz mnie Liama, Louisa, Hazzę. Nie wiem prawdę mówiąc co z Niallem, ale napewno nie zapomniał o twoim istnieniu. A jeśli chodzi o mnie i o Harolda, to ostatnio zaproponował mi, żebyśmy spróbowali. Zgodziłam się. - powiedziała Alice.
-Jejku! Jak się cieszę! - uściskałam ją. - prawdę mówiąc od począku o tym wiedziałam.
-Osz ty! Czemu mi nie powiedziałaś?
-To była tajemnica. - poruszałam brwiami. - chcesz wrócić?
-Gdzie?
-Do twojego Londynu.
-Chciałabym, ale nie teraz, Hazzy i tak nie ma bo mają trasę, a nie chcę żebyś tam cierpiała. A Niall to dupek. - odpowiedziała.
Tylko jej słowa mogły mnie pocieszyć.
-Więc bawmy się i na impreze!
Ubrałyśmy sukienki i wyszłyśmy na dancing.
Umówiłyśmy się z koleżankami, które tu poznałyśmy. Nie widzą nic o 1D, ani o nikim.
Postanowiłyśmy im nic nie mówić, żeby tematu nie drążyły.
Myśle, że muszą minąć lata, żeby mogła o nim zapomnieć. Choć jeśli to była prawdziwa miłość, nigdy nie pokocham ponownie. Akceptowałam wszystkie jego wady i zalety. Tyle razy się kłóciliśmy ale byliśmy w sobie zakochani więc wybaczaliśmy sobie wszystko.
Ale nie cierpie go, co z niego za chłopak? Tylko się ze mną drażni. Coż to za chłopak!
Czemu robi takie głupoty? W ogóle mnie nie słucha.
Ale byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Miłość zrodziła się z przyjaźni.
-...no i myśle, że fajnie by było.
-Jasne. - odpowiedziałam.
-Czyli się zgadzasz? - spytała.
-jasne.
-Kochasz go?
-Jasne.
-Widze, że w ogóle mnie nie słuchasz.
-Jasne.
-Milly! - krzyknęła.
-Co?
-Zamyśliłaś się.
-Może. - łyknęłam soku. Głośna muzyka dochodziła z każdego zakątku wielkiej ciemnej sali. Tłumy ludzi tańczyło, inni rozmawiali.
-Ale jedno mi udowodniłaś dzisiaj Milly. - spojrzałam na nią pytająco. - kochasz go. Cholernie go kochasz.
Wstałam i poszłam tańczyć, obok mnie bujali się jacyś włosi.
-Kocha go...- Alice podparła się o stolik z zadowolonym uśmiechem.
Alice.Wyszłam przed klub. Miałam czas, żeby porozmawiać z Harry.
-... codziennie go wspomina, ma ich wspólne zdjęcie koło łóżka, lecz ani razu na nie nie spojrzała, ale ogólnie jest w dobrym stanie.
-Niall, też udaje, że wszystko w porządku, dzisiaj rano wyszedł z domu i jeszcze nie wrócił. Powiedział, żeby na niego nie czekać. - odpowiedział Hazza.
-Oboje ukrywają swoje emocje.
-Niall żeby nikt nie uraził jego ego, nawet nie chciał o niej słyszeć, nie chciał zadzwonić. Lecz gdy Liam do niej dzwonił niby przybiegł do pokoju, żeby oglądać tv, a słuchał o czym gadają.
-Duma jest ważniejsza. - skomentowałam.
-Niedługo się zobaczymy. Muszę kończyć. Ściskam cię mocno. Paa. - pożegnał się.
-Mam nadzieje.
Wróciłam do środka. Mandy, dalej bawiła się u boku jakiś frajerów.
Ciekawa byłam co Harry miał na mysli mówiąc niedługo się zobaczymy. Chciałam go zobaczyć teraz, w tej chwili.
Ponieważ było tutaj dużo hindusów. A wybiła godzina 22:00. Co oznacza, że do rana bawimy się przy muzyce bollywood! Oh yeah! Razem z Milly, obejrzałyśmy mase filmów.
Więc znalazłam ją i zaczęłyśmy śpiewac i tańczyć do filmowych piosenek.
Po dwóch piosenkach usiadłam zmeczona przy barze. Zamówiłam sok.
Nic nie zastąpi tej zabawy. Chłopcom też kiedyś puściłyśmy film bollywood to też byli bliscy łez.
Usiadł obok mnie jakiś chłopak. Widać było, że włoch.
-Kocham Cię. - powiedział i przybliżył się.
-Raz żyjemy, raz umieramy, raz bierzemy ślub i raz kochamy. Tylko raz. - usłyszałam znajomy głos.
Łzy napłynęły mi do oczy. Musiałam się odwrócić...
_________________________________________________

Jak Wam się podoba nowy teledysk?! Jednym słowem: boski.
Wiele momentów można by było wymieniać. Malik nawet jako dziewczyna jest boski <3
Pozdrawiam xx