niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 30


Oczami Liama.
Długo rozmawiałem z Danielle. Ale stwierdziliśmy oboje, po wyznaniu sobie że dalej o sobie ciągle myślimy, że na razie nikomu się nie będziemy ujawniać. Jako sławny piosenkarz musimy się ukrywać. Ale oboje jesteśmy zadowoleni.
Zeszliśmy na dół. Reszta nie kontynuowała tematu z Sophia, w sumie im się nie dziwie bo nikt jej nie polubił.
Przywitałem ich uśmiechem, Milly oczywiście pierwsza wstała i bez słowa mnie uściskała.
Jest jak siostra. Alice z Haroldem znowu są na jakimś romantycznym spacerze. Co za para xD
A obok mnie najważniejsza, najlepsza i najpiękniejsza dziewczyna. Danielle.
Harry
.-Alice? - zatrzymałem się w najpiękniejszym momencie parku. Płatki magnolii spadały na ziemię.
Unosił się piękny zapach, a przede mną ona. Moja dziewczyna, wyjątkowa w swoim rodzaju, inna niż wszyscy.

-Słucham.
-Dużo się zmieniło od kąd jesteśmy razem. Czuję się innym człowiekiem, zmieniłem się na lepsze dzięki Tobie. - powiedziałem a ona się zarumieniła.
-Słodkii jesteś. - uśmiechnęła się szeroko. - ty też mnie zmieniłeś, stałam się pewna siebie, wiem, że marzenia się spełniają. Pamiętam jak nie wiedziałam czy mam wybrać ciebie czy Malika.
A teraz? Zayn jest szczęśliwy z Perrie, a ja z Tobą.
Mimo iż strasznie zranił Milly z tym tatuażem to jednak mu wybaczyła i pogodziła się z Niallem, dzięki Danielle. A Payzer jeszcze wróci. - wyjaśniła Alice.
-Cieszę się, że cię mam, Al. Mam nadzieję, że to uczucie nie wygaśnie.
-Nie ma prawa. - pokręciła głową i wtuliła się we mnie.

Milly. 
Byłam dumna z Danielle, puściłam jej oczko i ona wiedziała o co mi chodzi. Ale mówiła że to nie jej zasługa. Skromna dziewczynka.
-Pamiętaj Liam: "Raz żyjemy, raz umieramy, raz bierzemy ślub i raz kochamy" - powiedział Niall.
-Ejj Horanku! Odkąd ci powiedziałam ten cytat ciągle go powtarzasz. - odparłam.

-Bo jest bardzo mądry.
-Sie ogląda mądre filmy to się zna. - rzekłam.
Położyłam rękę na klatce piersiowej, jakoś dziwnie zaczęło mnie kłuć serce.
Wszyscy od razu na mnie spojrzeli.
-Nic mi nie jest. - powiedziałam nalewając sobie wody.
Na szczęście zmienili temat. Dziwnie się czułam w ich domu po tak długiej nieobecności w nim, przyzwyczaiłam się do tych Włoch i pięknej pogody a nie do londyńskiego deszczu.
Choć dziś piękna pogoda.
-Lou! Co ty taki spokojny? - spytałam.
-Zastanawiam się jak to będzie jak wyjedziemy do LA.
-Oh Lou, przecież damy rade, szybko to minie. - przytuliła go Elka.
Spojrzałam na nich pytająco bo chyba nie byłam w temacie.
-Nie pytaj Milly, wy jedziecie z nami. Danielle i Eleanor mają tu kilka spraw do załatwienia, ale dojadą. - wyjaśnił Liam.
-Znowu plaaażaaa! Super! - ucieszyłam się. - kiedy lecimy?

Wszyscy się zaśmiali.
-Jutro wieczór. - powiedział Zayn.
-Dobrze, że się nie wypakowałam. - prychnęłam śmiechem.
-And we dance all night... - usłyszeliśmy w tv.
-Ooo moja ulubiona piosenka. - powiedziała Eleanor.
-Czyż nie jestem seksowniejszy na żywo niż w tv? - spytał Lou.
I tak zaczęli popadać w samouwielbienie. Śmiałam się, że się ździwiłam, że Haroldowi nie szczeliły spodnie kiedy kucnął.
Śmialiśmy się z ich umiejętności tanecznych, z tego zawsze mamy najwiekszą polewkę.



Niedługo po tym przyszli nasi zakochańce. Tzn. Harry i Alice. 
Chciałam powiedzieć Alice bo jeszcze nie wiedziała, ale nie pozwolili mi się wyrwać i jej powiedzieć. 
I want I want I want  but that's crazy.
-Alice! Jutro z chłopcami lecimy do LA! - nie dałam rady.
-Boże co za człowiek. - załamał się Zayn.
 Zmierzyłam go wzrokiem.
__________________________________________________________________
Chciałam tylko napisac, że..... do końca opowiadania 10 rozdziałów. :D
Pozdrawiam! 


niedziela, 6 października 2013

Rozdział 29

Oczami Milly. 
Oni siedzieli na górze, zamknięci. My graliśmy w salonie w karty.
Zadzwonił dzwonek do drzwi. 
-Ja pójdę. - zgłosiłam się.
Otworzyłam drzwi i zamarłam.
-Milly, tak? - spytałam dziewczyna Liama.
-Owszem.
-Jest Liam? 
-Nie. Poszedł na spacer. - skłamałam.
-Dziwne, telefonu nie odbiera...
Telefonem Liama sterował Lou. Za każdym razem jak ona dzwoniła rozłączał się.
Geniusz Tomlinson.
-Może padła mu bateria. - odparłam.
-Dawno wyszedł? - spytała.
-Przed chwilą. W tamtą stronę. - wskazałam ręką na ulicę w prawo, bo gdyby poszła w lewo prawdopodobnie Liam mógłby ją zobaczyć z okna.

Zamknęłam drzwi i wróciłam do rozgrywki.
-Tak się załatwia sprawy. - poprawiłam włosy.
Prawdę mówiąc ciekawa byłam czy rozmawiają w ogóle.
Poszłam cichutko pod drzwi.
***
Liam szybko zamknął laptopa.
-Nie wydawało ci się, jakby przed chwilą dzwonił dzwonek do drzwi? - spytał.
-Bardziej brzmiało mi to jak sms Milly. - uśmiechnęłam się.
-Słuchaj! Przecież możemy uciec przez okno.
-Niee. Za wysoko, ślisko. Wole sobie posiedzieć, ale jak Tobie to przeszkadza, to wychodź.
No co miałam powiedzieć, wolałam jego towarzystwo, niż cokolwiek innego.
A tak na serio to to był dzwonek do drzwi. Ale Milly ma podobny.
-To co robimy? - spytał.
-Włączmy muzyke. Dobrze, że Mandy zostawiła tu tego laptopa.

Włączyliśmy play liste. Włączyło się: Avril Lavigne - Girlfriend.
Hey Hey You You
I don't like your girlfriend
No way No way
I think you need a new one
Hey Hey You You
I could be your
girlfriend
Uwielbiałam już wcześniej tą piosenkę i Liam o tym wiedział, ale w tych okolicznościach, sama postanowiłam ją przełączyć. Teenage Dirtbag. Ooo tak.
***
Oczami Milly.
Specjalnie ta piosenka jest pierwsza na mojej playliście.
Bardzo dobrze!
Zeszłam na dół.
-Słyszę swój głos. - powiedział Harold. - mam omamy. Tyle śpiewam...wszędzie mój głos.
Alice zrobiła facepalma.
-Ci na górze słuchają waszej piosenki. - odparła.
-Ale wiesz Harry, takie schizy można leczyć. - zaśmiałam się.
-Tylko żartowałem...grajmy. - speszył się.
Ciekawa byłam czy Liam wkońcu przejrzy na oczy, Danielle jest dziewczyną idealną dla niego.
Sophia powinna wiedzieć, że nigdy nie zastąpi Dan, nigdy nie wejdzie na jej miejsce.
Po dwóch godzinach znudziła nam się gra w karty.
Słyszeliśmy, że Payne i Peazer śpiewają piosenki chłopców. Dobre zajęcie.
Przynajmniej bawią się lepiej od nas.
-Nialler...chodźmy na spacer. - chwyciłam go za przedramię.
-Głodny jestem, potem pójdziemy.
-Po pierwsze zawsze jesteś głodny, a po drugie poszedłbyś może dlatego, że twoja dziewczyna cię prosi. - powiedział Louis.
Niall spojrzał w stronę kuchni, na mnie, na kuchnie, na mnie. Wziął mnie za rękę i wyszedł.
Na dowidzenia posłałam Louisowi spojrzenie, jak bardzo mu dziękuję.
Wyszliśmy i stanęliśmy za drzwiami wejściowymi, na ulicy stały tłumy fanek, reporterzy, wszyscy.
Oślepiły mnie błyski fleszy. Dobrze, że ochrona była bo weszliby nam do ogrodu.
-To po spacerze... - zawróciłam się na pięcie i weszłam do środka.
-Szybki spacer. - powiedziała Alice.
-Spójrzcie za okno, chłopcy co się dzieje? - spytałam a oni podbiegli do okien.
Nie mieli o niczym bladego pojęcia.
Niall wrócił do domu.
-Popytałem fanki, normalnie nie chciały mi odpowiedzieć ale dałem im autograf i zrobiłem zdjęcie. Otóż, Sophia musiała czaić się w naszym ogrodzie, czy na ulicy i najwyraźniej 
usłyszała jak Liam i Danielle śpiewają. Zawiadomiła media, że przyjaciółki Liama kłamią, że go nie ma w domu, i nie pozwalają się jej z nim spotykać. Na dodatek dobrze się bawi ze swoją byłą dziewczyną, a nie z aktualną. - wyjaśnił.
-Zabije ją. - odparłam.
Poszliśmy wszyscy do Liama.

-Coś się stało? - spytał, gdy zobaczył nasze miny.
Zayn mówił, był najspokojniejszy z nas wszystkich.
Próbował ją polubić, uszanować decyzję Liama, ale po dzisiejszej akcji na bank nie.
Liam z początku nam nie wierzył, dopóki ludzie sprzed domu mu nie wyjaśnili.
Zadzwonił do Sophie. Wszyscy czekaliśmy na nią w salonie. Kazałam Danielle zostać.
-Kochanie nareszcie. - chciała go pocałować.
-Nie. - podniósł dłoń, że by go nie dotykała. - jak mogłaś?!
-Ale co?
-Zwaliłaś wszystko na Milly, wiesz jakie jutro będą tytuły gazet?! Milly to jedna z moich przyjaciółek i NIKT nawet ty nie masz prawa mówić na nią takich rzeczy. I myśle, że po tej akcji nie będę mógł na ciebie patrzeć, więc...
-Nie mów, że wolisz swoją denną przyjaciółeczkę ode mnie!? - wstała.
-Ja ci dam denną! - wzięłam zamach ale Zayn mnie przytrzymał.
 -To koniec Sophia, wyjdź stąd jak najszybciej. - odpowiedział Liam.
***
Oczami Liama.
Jaki ja byłem ślepy, jak mogłem od początku tego nie zauważać. Jak śmiała obrazić Milly, jak śmiała powiedzieć, że Danielle nie jest taka ładna. Dlaczego niby teraz się pojawiła w moim życiu, kiedy jestem już sławny. Wyciągała mnie na zakupy...
Ja... nie wiem co robić. Człowiek z pozoru tak poukładany.
Poszedłem do swojego pokoju.
Tłum sprzed domu zniknął, zapanowała ogromna cisza.
-Mogę? - Danielle uchyliła drzwi.
-Wolałbym zostać sam. - odparłem.
-Liam, jesteśmy przyjaciółmi, znam cię na wylot. Wiem, że potrzebujesz rozmowy. Ja i tak nie odejdę, chyba, że mnie zmusisz siłą, ale wiem, że tego nie zrobisz. - uśmiechnęła się.
Czy mimo tego, że już nie byliśmy razem dalej ją kochałem? Ciągle o niej myslałem.
Jeszcze przy dzisiejszych wygłupach kompletnie zapomniałem, że nie jesteśmy już razem.
Czy to miłość?



niedziela, 8 września 2013

Rozdział 28

-Milly to jest Sophie, moja dziewczyna. - takimi słowami przywitał mnie Liam kiedy po kilku miesiącach wróciłam do Londynu. Stali przede mną a ja się nie odzywałam. Patrzyłam tylko w oczy Liamowi.
Oczami w których gromadziły się łzy. Że co, proszę? Ciągle chodziło mi po głowie "Sophia, moja dziewczyna" Niall przyszedł i objął mnie w pasie stając obok.
Pogodziliśmy się, to zasługa Danielle, ale teraz nie jest ważne to że się pogodziliśmy.
Stoję i nic nie mówię.
A co mam powiedzieć? Że miło mi ją poznać? Że się cieszę, że Li ma nową dziewczynę? Przecież się nie cieszę. Spojrzałam na Nialla, mrugnęłam kilka razy, żeby nie było widac moich łez.
-Milly. - podałam jej rękę.
Wyszli. Dopiero przyjechałam a on nawet się mną nie przejął. Nie spytał o nic.
Alice nie wiedziała co powiedzieć, sama była zszokowana. Poznała ją w zeszłym tygodniu bo wróciła do Londynu wcześniej. Ja wracam dzisiaj i proszę: "Moja dziewczyna..."
Czy on z tego powodu jest dumny? Zadowolony? Czy jest szczęśliwy?
Pobiegłam do łazienki, zamknęłam drzwi i oparłam ręce o umywalkę. Zawsze w takich chwilach przychodził Daddy. Mówił kilka słów które zawsze mi pomagały.
Przyszedł Harold.
-Dla ciebie to też jest wstrząs, wiemy. Jesteście z Dan, Eleaonor i Alice najlepszymi przyjaciółkami, ale to napewno nie zmieni waszych relacji. - zaczał Loczek.
-To ona pomogła mi się podnieść i pogodzić się z Niallem. Gdyby nie ona to nie byłoby mnie tu.
Nie wiedziałabym jak bardzo go kocham. - odpowiedziałam.
-Liam zaczął teraz chodzić na większe imprezy, piją.
-Sophia daje mu drinki, a Danielle chciała mu oddać własną nerkę! Przepraszam Harry. - wyszłam z łazienki, następnie opuściłam dom, wychodząc na londyńską ulicę.
Chwyciłam telefon wybierając jej numer.
-Miło mi się słyszeć, kochanie. - przywitała mnie jak zwykle z czułością.
-Słyszałam, że jesteś w Londynie, znajdziesz dla mnie czas? - spytałam.
-Za 15, tam gdzie zwykle.
Doszłam do parku, siedziała już na ławce.
-Jak Niall? - spytała od razu.
-Dobrze, dzisiaj dopiero wróciłam do Anglii.
-Powinnaś z nim spędzać czas.
-Przyjaźnimy się Dani, znam cię na wylot. Twoje oczy są smutne, wszystkich możesz okłamywać ale mnie nie. Dopiero dzisiaj poznałam tego powód. Liam przed chwilą mi ją przedstawił.
-A to o to chodzi, może masz racje, ale rozstaliśmy się w przyjaźni. - próbowała wymigać się z sytuacji.
-Byliście idealną parą, dogadani, zgrani, ludzie cię lubili. Brakuje nam Payzer.
-Napewno polubisz Sophie.
-Nigdy, ty zawsze będziesz najważniejsza!
Musiała lecieć na próbę, ja wróciłam do domu.


-Niall musisz mi pomóc. - wskazałam palcem mój pokój.
-A co będę z tego miał?
Wskazałam chipsy i żelki.
-Lecę!
Co za przekupny człowiek!
-Musimy zorganizować...
-Idealny plan. Ale czy wypali? - spytał.
-Na bank


Na drugi dzień

-Cześć Danielle, o 14 w naszej restauracji? Do zobaczenia! - rozłączyłam się.
-Liam? Przyjdziesz o 14 do naszej restauracji? Do zoba. Nie spóźnie się, luz. - Niall także.
-Załatwione! - przybiliśmy sobie piątkę.
-Coś knujecie? - spytał Louis.
-Niee. - pokiwaliśmy głową.
Poszliśmy do restauracji, ubraliśmy peruki, okulary, nie powiem wygladaliśmy trochę śmiesznie.
Wszedł Liam, Dani siedziała już przy stoliku, podszedł do niej, zaraz, zaraz za Liamem idzie Sophia.
Zabije Nialla. Mógł mu powiedzieć, że bez niej.
-Danielle, miło cię widzieć. - zaczął Liam.
-Mi ciebie też...Was.
-Sophia Danielle Danielle Sophia. Czekasz na kogoś? - spytał.
-Na Milly.
-Ja na Nialla, dziwne.
-Bardzo dziwne, dobra ja się zbieram, miłego dnia. - odeszła.
-Narazie.
-A więc to jest Danielle, nie jest taka piękna. - odparła Sophia.
Myślałam, że wstane i walne jej twarzą o ściane.
-Jest perfekcyjna. - odpowiedział Liam.
No i dobrze!!
Złapała go za rękę.
W domu.
-Boże Niall, dupa, jedna, wielka. Nasze plany legły w gruzach.
-Dobra, skoro tak grają, my też zagrajmy ostrzej.
Poszliśmy do domu. Chłopcy tzn. Harry, Loui, Zayn i Niall udawali że wyszli z domu. Naprawdę poszli zagrać w karty do garażu. Liam siedział na dole oglądając tv, a ja gadałam z Dan u siebie.
Musiałam się wymigać, że stałam w korkach, itp.
W pewnym momencie dostałam ataku wyrostka, zaczęłam skręcać się z bólu.
Dan od razu zawołała Liama, przybiegł i klęknął obok łóżka.
Miałam wolną przestrzeń po stronie drzwi. Wybiegłam przez nie, zamykając ich na klucz.
-Milly! Ty aktorko! Otwórz drzwi!
-Nie. Posiedzicie tam dopóki nie wyjaśnicie sobie wszystkiego!
-Nie ma czego wyjaśniać! Milly!!! - krzyknęła Dan.
***
Oczami Danielle.
-Ale to zaplanowali. - odparł Liaś.
-Założę się, że wszyscy maczali w tym palce.
-Temu może chcieli nas zwabić w tej restauracji. - myślał Payne.
Wbiliśmy na interakcje Liama.
*Niech Payzer wróci*
*Danielle i Liam forever*



___________________________________________________________________

A wy co myślicie a Sophie i Liamie?